Translate

środa, 24 kwietnia 2013

"Zakochana mimo wszystko" część V

Rozdział V


Weszłam do urządzonej w klasycznym stylu jadalni. Mama siedziała przy stole, a ja dostawiłam krzesło po jej prawej stronie. Teraz byłam odwrócona plecami do dużego okna, za którym widać było zachodzące słońce. Niewysoka, farbowana, szatynka o niebieskich oczach, bo tak wygląda moja mama, zajmowała ręce koronkowym obrusikiem, który leżał na stole. Nie wróżyło to nic dobrego, ponieważ zawsze jak szykuje się jakaś poważna rozmowa, ma ona problem z opanowaniem swoich rąk. Jak zwykle byłyśmy same.
- Nie wiem jak ci to powiedzieć - przerwała milczenie niepokojącymi mnie słowami mama - wyjeżdżamy stąd.
Na początku nie mogłam nic powiedzieć. Byłam bardzo zmieszana, zawiedziona, zaskoczona.... Targało mną wiele emocji, chciałam żeby to była nieprawda jakiś nieśmieszny żart. Czułam się tu bardzo dobrze i nie chciałam się wyprowadzać.
- Ale jak to? Dokąd?
- Jedziemy w góry, zamieszkamy w Zakopanem. - byłam zła, może bezsilna. Nie chciałam przyjąć tej wiadomości.
- Ale ja się stąd nie wyprowadzam! Tu jest mój dom i ja tu zostaje czy ci się to podoba czy nie - tym razem podniosłam głos ma mamę, choć rzadko to robiłam.
- Ale córuś...
- Nie mów do mnie córuś - nigdy mi to nie przeszkadzało, ale teraz zareagowałam szybko, prawdopodobnie nie chodziło o to jak na mnie nazwała, ale o całą tą rozmowę. Wstałam i wyszłam trzaskając drzwiami.

Szybko wybiegłam nie parząc na nic. Wiele myśli krążyło po mojej głowie, a w oczach miałam łzy. Nie wiem czy żalu, czy smutku. Wiedziałam, że chcę teraz być jak najdalej stąd.
Wyskoczyłam za drzwi i chciałam już biec gdziekolwiek, ale za placami usłyszałam swoje imię.





____________________________________________________________________


Taki króciutki, ale korzystam z okazji i dodaje :) Mam nadzieje, że bardzo zły nie jest i jako tako da się go czytać. Liczę na komentarze :)


5 komentarzy:

  1. Informuję, że twój blog został dodany tu: http://zareklamuj--sie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest ok, ale jak sama stwierdziłaś bardzo krótki. Ja na twoim miejscu jednak bym coś do niego dopisała. Kto ją wołał i co było dalej.
    Pozdrawiam, Karo

    OdpowiedzUsuń
  3. To się wyjaśni w następnej części, nad którą właśnie pracuję. Dziękuję za każdy komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. zdjęcie nadaje się do rozdziału, szkoda tylko, że jest on taki krótki, bo czytam go z zatartym tchem :) Obserwujemy? Chętnie się dodam tylko nie widddzę tej rubryki 'obserwatorzy' :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pozytywny komentarz :) Rubryczka jak widać się znalazła...

      Usuń