Translate

sobota, 6 kwietnia 2013

"Zakochana mimo wszystko" cześć II

Rozdział II

Malowałam jedną z moich prac, gdy nagle odezwał się mój telefon. Myślałam, że Wiolka znowu chce mnie gdzieś wyciągnąć. Jednak byłam mocno zaskoczona kiedy na wyświetlaczu mojego telefonu pokazał się numer Mateusza. Uspokoiłam się i odebrałam.
- Słucham 
- Cześć. Tu Mateusz. Nie wiem czy mnie pamiętasz. - dotarł do moich uszu jego głos. Teraz, niezakłócany głośną muzyką taką jak w klubie, był jeszcze bardziej elektryzujący.
- Cześć. Tak, pamiętam. - odpowiedziałam ledwie powstrzymując ekscytację
- Chciałabyś się może spotkać?- Zadał pytanie, którego tak pragnęłam
- A kiedy?
- No może w tą sobotę tam gdzie ostatnio?
- Ok. Mi odpowiada. - zgodziłam się 
- No to o 20 w sobotę? - upewnił się
- Tak.
- Na razie. - pożegnał się
- Do zobaczenia.

Potrzebowałam chwili, aby się otrząsnąć po tym telefonie. Gdy już doszłam do siebie, chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do Wiolki.
- Siemka? Co robisz?
- Hej. A wiesz nic. A coś się dzieje? - widocznie była zaskoczona moim telefonem
- A masz czas się spotkać?
- Jasne, wpadaj.- Wiola zaprosiła mnie do siebie.

Szybko się zebrałam i nie długo potem byłam już u niej. Opowiedziałam co się wydarzyło. Byłam bardzo szczęśliwa, choć nie bardzo chciałam, żeby było to po mnie widać. Siedziałyśmy w jej mocno czerwonym pokoju, którego jedna ściana była ciemno szara. Mimo, że panował tam nie porządek Wiolka zawsze znajdowała tam potrzebne jej rzeczy. Ja także lubiłam to pomieszczenie. Bardzo często tam przesiadujemy. szczególnie w deszczowe dni. Podczas zwierzeń czas mijał inaczej i nawet nie zauważyłam kiedy minęło kilka godzin. Musiałam wracać do domu.

Gdy dotarłam do domu czekała już na mnie kolacja. Zjadłam, chociaż nie miałam ochoty. Postanowiłam skończyć swój ostatni obraz. Poszłam wiec do swojego pokoju. Włączyłam muzykę i wzięłam się do pracy. Od dawna nie malowałam z taką łatwością. Nawet nie zauważyłam kiedy skończyłam.
Gdy kładłam się spać, cały czas myślałam o nadchodzącej sobocie. Tego dnia długo nie mogłam zasnąć.
Kolejne dni mijały bardzo powolnie. Gdy nadszedł upragniony dzień prawie jego połowę spędziłam u Wiolki. Pożyczyła mi najlepsze ciuchy. Zrobiła mi świetny makijaż i fryzurę. Byłam gotowa do wyjścia.

Przyszłam dosyć wcześnie, ponieważ nie chciałam się spóźnić. Mateusz był nieco przed 20.
- Cześć. Mam nadzieję, że się nie spóźniłem- powiedział siadając obok mnie
- Cześć. Nie, ja też własnie przyszłam.
Cały wieczór był bardzo udany. Przystojny mężczyzna okazał się bardzo dobrym tancerzem. W chwilach przerwy bardzo dobrze się nam rozmawiało. Fakt, że prawie się nie znamy wcale nam nie przeszkadzał. Muszę przyznać, że bardzo mi było szkoda rozstawać się z Mateuszem tego wieczoru. Odprowadził mnie jeszcze pod dom i tam się pożegnaliśmy. Gdy weszłam do srodka, zdjęłam ubrania Wiolki. Dopiero teraz poczułam, że bolą mnie nogi i jestem zmęczona. Napisałam do niej wiadomość, bo tak się umówiłyśmy. Położyłam się i bardzo szybko zasnęłam.

Następnego dnia miałam kilkanaście SMS-ów od Wiloki z pytaniem jak było. Postanowiłam, że do niej zadzwonię. Zdecydowałyśmy, że spotkamy się u niej. Nie długo po tym telefonie już tam byłam. Opowiedziałam jej wszystko po kolei. Tego dnia już nie ukrywałam szczęścia.
Gdy skończyłam streszczać tą wspaniałą noc, zadzwonił telefon Wiolki. To był Piotrek- jej chłopak. Wiola odebrała i zaczęła "interesującą" rozmowę. Nie bardzo miałam ochotę tego słuchać, więc powiedziałam, że wychodzę i wróciłam do domu. Gdy weszłam do środka już czułam zapach obiadu, który przyrządziła mama.
- W samą porę. Umyj ręce i siadaj do stołu.- usłyszałam głos mamy dobiegający z jadalni
- Już idę. - powiedziałam z radością, bo byłam na prawdę głodna.
Jedliśmy w spokoju, rozmawiając przy tym.
- Za miesiąc studniówka. - w pewnym momencie powiedziała mama
- Wiem. I wiesz trzeba mi kupić sukienkę. - przypomniałam przy okazji, chociaż widziałam do czego zmierza moja mama.
- Tak, kiedyś pójdziemy. A wiesz z kim już pójdziesz?- padło niezaskakujące mnie pytanie
- Jeszcze nie. - odpowiedziałam, chociaż bardzo chciałam żeby poszedł ze mną nowo poznany chłopak.

Skończyliśmy obiad. Ja poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku. I myślałam czy zaprosić Mateusza na moją studniówkę. Wtedy właśnie zadzwonił mój telefon. To był Mateusz.
- Cześć. Z tej strony Mateusz.- usłyszałam jego piękny głos
- Cześć. Co tam?- Starałam się ukryć moją ekscytację
- Bo wiesz, tak sobie pomyślałem, że może byś chciała się ze mną spotkać. Na przykład dzisiaj?
- Spoko. Gdzie i o której? - byłam bardzo szczęśliwa
- Za dwie godziny w parku niedaleko tego klubu, w którym się spotkaliśmy? - zaproponował Mateusz
- Mi odpowiada. To do zobaczenia.
Pożegnaliśmy się, a ja zaczęłam przeszukiwać szafę. Nie wiedziałam w co się ubrać. Postanowiłam zadzwonić do Wiolki. Ona zawsze potrafiła mi doradzić. I tym razem mnie nie zawiodła. Niby zwykłe spotkanie, ale przygotowanie zajęło mi ponad godzinę. Gdy byłam gotowa, powiedziałam mamie, że wychodzę. Zabrałam komórkę oraz klucze i wyszłam. Drogę pokonałam jak na skrzydłach. Na miejscu byłam przed umówioną godziną. Zaskoczeniem było dla mnie to, że Mateusz już czekał.






Mam nadzieję, że choć trochę podoba wam się to co piszę. Chciałabym, żeby pojawiały się jakieś komentarze :) Na rozwój akcji trzeba trochę poczekać, ale już jest jakiś pomysł. Więc zachęcam do zaglądania tu.

Pozdrawiam wszystkich :)

2 komentarze:

  1. Niby fajne, fajne, ale popełniasz podstawowy błąd początkujących. Ja też go kiedyś popełniałam więc bardzo chciałabym cię uświadomić. Mianowicie za bardzo się śpieszysz przez co akcja leci za szybko. Masz za mało opisów i zbyt nienaturalne dialogi. Dodaj Mateuszowi nieco charakteru, wprowadź nas w umysł bohaterki. :D Blog fajnie się zapowiada - będę czytać :)
    Tym czasem zapraszam również do mnie: lubiedzemor.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za rady. :) Rostaram się do nich zastosować. Bardzo lubię czytać inne blogi, więc napewno zobaczę.

      Usuń