Rozdział I
Siedziałam właśnie w swoim poukładanym pokoju, ucząc się, gdy nagle wpadła Wiola, moja najlepsza przyjaciółka. Wioletta, bo tak brzmi jej pełne imię, jest brązowooką brunetką o długich nogach.
-Wyjeżdżam na pól roku do Londynu. - oznajmiła bez żadnego słowa przywitania - Ojciec dostał robotę w jednej z tamtejszych filii jego firmy.
- A może by tak najpierw cześć? A poza tym spokojnie, ja tu się próbuję czegoś nauczyć - przerwałam jej entuzjastyczne krzyki
- Cześć. Ale rozumiesz PÓŁ ROKU W LONDYNIE!- kontynuowała z ekscytacją
-Wiolka, Wiolka. Spokojnie. Wiem, że marzyłaś o tym od dawna, ale pomyśl pół roku! Co ze szkołą?
- Oj będę tam chodziła. - mówiła dalej
-Ta, ok. A co ze mną?
- Będziemy codziennie ze sobą gadały.
-A kiedy macie wyjeżdżać?
- Na wakacjach. Tak żeby nie tracić roku. Skończę tu liceum, a tam zacznę studia.
- A myślałaś już o jakieś szkole?
- Jeszcze nie. Na razie myślę o maturze. A ty myślałaś już gdzie chcesz pójść?
- Przecież wiesz, od zawsze myślałam o ASP!
Tak rozmawiałyśmy sobie, aż do czasu kiedy mama zawołała nas na obiad.
Wiolka często u nas jada. Ja u niej z resztą też. Od zawsze jesteśmy takimi przyjaciółkami. Wiec naturalnie zjadłyśmy popisowe danie mamy, pomidorową. I podczas tego obiadu stwierdziłyśmy, że nie możemy tak siedzieć w domu i wychodzimy. Postanowiłyśmy pójść wieczorem do naszego ulubionego klubu. Razem po obiedzie poszłyśmy do mojego pokoju. Tam zaczęłam przekopywać moją szafę.
- Załóż ten złoty top i tą czerwoną mini. - Stwierdziła Wiola po kilku zmianach mojego stroju.
- Ale nie uważasz, że jest za krótka? Nie chce wyglądać jak jakaś dziwka. - Powiedziałam po chwili przyglądania się w lustrze.
- Oj, Ewka nie gadaj. Zakładaj to, a do tego te czarne rajstopy i czerwone szpili. Biżuterie to ja już mam u siebie. - jak zwykle postawiała na swoimi
- Czego ty mi to zawsze robisz?
-Ale co?
- Zawsze musi być po twojemu.
- Oj szczegół. - zakończyła szybko Wiolka.
Do domu Wiolki ode mnie jest piętnaście minut. Szybko się u niej znalazłyśmy. Zostawało nam niewiele czasu, ale Wiola od razu wiedziała w co się ubierze. Dobrała mi tylko kolczyki i bransoletkę. Zrobiłyśmy sobie wieczorny make-up i wyszłyśmy. Gdy dotarłyśmy do naszego klubu było już sporo osób. Zajęłyśmy jednak miejsce na jednej z kanap. Miałyśmy tam doskonały punkt widzenia. Zamówiłyśmy po drinku i zaczęłyśmy gadać o niczym.
-Ewka widzisz tego faceta?- Wiola przerwała naszą rozmowę i pokazała mi siedzącego przy barze faceta
- No, a co?- Nie wiedziałam o co jej chodzi
- Cały czas się na ciebie patrzy.
- Po pierwsze nie możliwe po drugie co mnie to obchodzi. - odparłam jej z udawaną obojętnością
- Jak to co? Taki facet się na ciebie patrzy, a ty nic nie zrobisz?- Wiolka była mocno zdziwiona
- Nie jest w moim typie.- skłamałam, a ona chyba dobrze o tym wiedziała
- Ja to bym nie odpuściła.
Łatwo jej powiedzieć. Ona zawsze pięła swego. Nie była jakoś wstydliwa i z łatwością nawiązywał nowe znajomości. Mimo, że jestem ładna, zawsze miałam z tym problem. Dalej rozmawiałyśmy w spokoju. Było coraz później i postanowiłyśmy potańczyć. Dłuższy czas tańczyłyśmy razem, ale w końcu podszedł pewien facet i zabrał Wiolkę. Usiadłam i zaczęłam sączyć kolejnego drinka. Patrzyłam jak Wiola zwinnie porusza się w swoich złotych szpilkach. Zawsze podobało mi się jak ona tańczy. Byłam mocno zaskoczona, gdy ten sam facet, który siedział przy barze chciał się do mnie dosiąść.
- Czy mogę usiąść?- powiedział swoim zjawiskowym głosem
- Proszę. - odpowiedział mu zaskoczona, a może nawet i oczarowana.
Młody chłopak wyglądał góra na dwadzieścia lat. Był dość wysokim brunetem. Miał piękne brązowe oczy i pełne usta. Cała jego twarz wyglądała bardzo sympatycznie.
- Jesteś tu sama?- zaczął rozmowę nieznajomy mężczyzna
- Nie, z przyjaciółką. - odparłam
- Przepraszam, nie przedstawiłem się. Mam na imię Mateusz. - powiedział podając mi dłoń
- Ewa.
W ten sposób poznałam przystojnego chłopaka. Rozmawialiśmy trochę. Przedstawiłam go Wiolce. Zaproponował nam drinka. Tańczyliśmy trochę. Wieczór skończył się wymianą numerów. Czekałam kilka dni, aż napisze albo zadzwoni. Niestety nie było odzewu.
Kilka dni później spotkałam się z moją przyjaciółką. Widziała, że jestem jakaś inna.
- Co się dzieje?
- Nic. - odpowiedziałam jej z niekrytym smutkiem
- Przecież widzę, że coś się dzieje. - nie dawała mi spokoju - Mów mi tu już co się stało.
- Oj mówię, że nic. Pamiętasz ostatnią imprezę?- zaczęłam się zwierzać - Tam był ten Mateusz. Pamiętasz? Wymieniliśmy się numerami. Miałam nadzieję, że zadzwoni ale się nie odezwał. Kurde dziwnie się czuje.
- Zadzwoń do niego- namawiała mnie Wiola
- Nie będę się narzucała. Jakby chciał to by sam zadzwonił- odpowiedziałam jej, choć miałam wielką ochotę to zrobić.
- A jeśli on myśli tak samo jak ty? Przecież wiem, że chcesz zadzwonić. - naciskała nadal
- A nawet jeśli to co? I tak tego nie zrobię!
- Ewka, nie rozumiem cię.
- No i dobrze. Lepiej się ucz i mi już nie przeszkadzaj- zakończyłam rozmowę i wróciłyśmy do przygotowań do najbliższego egzaminu.
-A kiedy macie wyjeżdżać?
- Na wakacjach. Tak żeby nie tracić roku. Skończę tu liceum, a tam zacznę studia.
- A myślałaś już o jakieś szkole?
- Jeszcze nie. Na razie myślę o maturze. A ty myślałaś już gdzie chcesz pójść?
- Przecież wiesz, od zawsze myślałam o ASP!
Tak rozmawiałyśmy sobie, aż do czasu kiedy mama zawołała nas na obiad.
Wiolka często u nas jada. Ja u niej z resztą też. Od zawsze jesteśmy takimi przyjaciółkami. Wiec naturalnie zjadłyśmy popisowe danie mamy, pomidorową. I podczas tego obiadu stwierdziłyśmy, że nie możemy tak siedzieć w domu i wychodzimy. Postanowiłyśmy pójść wieczorem do naszego ulubionego klubu. Razem po obiedzie poszłyśmy do mojego pokoju. Tam zaczęłam przekopywać moją szafę.
- Załóż ten złoty top i tą czerwoną mini. - Stwierdziła Wiola po kilku zmianach mojego stroju.
- Ale nie uważasz, że jest za krótka? Nie chce wyglądać jak jakaś dziwka. - Powiedziałam po chwili przyglądania się w lustrze.
- Oj, Ewka nie gadaj. Zakładaj to, a do tego te czarne rajstopy i czerwone szpili. Biżuterie to ja już mam u siebie. - jak zwykle postawiała na swoimi
- Czego ty mi to zawsze robisz?
-Ale co?
- Zawsze musi być po twojemu.
- Oj szczegół. - zakończyła szybko Wiolka.
Do domu Wiolki ode mnie jest piętnaście minut. Szybko się u niej znalazłyśmy. Zostawało nam niewiele czasu, ale Wiola od razu wiedziała w co się ubierze. Dobrała mi tylko kolczyki i bransoletkę. Zrobiłyśmy sobie wieczorny make-up i wyszłyśmy. Gdy dotarłyśmy do naszego klubu było już sporo osób. Zajęłyśmy jednak miejsce na jednej z kanap. Miałyśmy tam doskonały punkt widzenia. Zamówiłyśmy po drinku i zaczęłyśmy gadać o niczym.
-Ewka widzisz tego faceta?- Wiola przerwała naszą rozmowę i pokazała mi siedzącego przy barze faceta
- No, a co?- Nie wiedziałam o co jej chodzi
- Cały czas się na ciebie patrzy.
- Po pierwsze nie możliwe po drugie co mnie to obchodzi. - odparłam jej z udawaną obojętnością
- Jak to co? Taki facet się na ciebie patrzy, a ty nic nie zrobisz?- Wiolka była mocno zdziwiona
- Nie jest w moim typie.- skłamałam, a ona chyba dobrze o tym wiedziała
- Ja to bym nie odpuściła.
Łatwo jej powiedzieć. Ona zawsze pięła swego. Nie była jakoś wstydliwa i z łatwością nawiązywał nowe znajomości. Mimo, że jestem ładna, zawsze miałam z tym problem. Dalej rozmawiałyśmy w spokoju. Było coraz później i postanowiłyśmy potańczyć. Dłuższy czas tańczyłyśmy razem, ale w końcu podszedł pewien facet i zabrał Wiolkę. Usiadłam i zaczęłam sączyć kolejnego drinka. Patrzyłam jak Wiola zwinnie porusza się w swoich złotych szpilkach. Zawsze podobało mi się jak ona tańczy. Byłam mocno zaskoczona, gdy ten sam facet, który siedział przy barze chciał się do mnie dosiąść.
- Czy mogę usiąść?- powiedział swoim zjawiskowym głosem
- Proszę. - odpowiedział mu zaskoczona, a może nawet i oczarowana.
Młody chłopak wyglądał góra na dwadzieścia lat. Był dość wysokim brunetem. Miał piękne brązowe oczy i pełne usta. Cała jego twarz wyglądała bardzo sympatycznie.
- Jesteś tu sama?- zaczął rozmowę nieznajomy mężczyzna
- Nie, z przyjaciółką. - odparłam
- Przepraszam, nie przedstawiłem się. Mam na imię Mateusz. - powiedział podając mi dłoń
- Ewa.
W ten sposób poznałam przystojnego chłopaka. Rozmawialiśmy trochę. Przedstawiłam go Wiolce. Zaproponował nam drinka. Tańczyliśmy trochę. Wieczór skończył się wymianą numerów. Czekałam kilka dni, aż napisze albo zadzwoni. Niestety nie było odzewu.
Kilka dni później spotkałam się z moją przyjaciółką. Widziała, że jestem jakaś inna.
- Co się dzieje?
- Nic. - odpowiedziałam jej z niekrytym smutkiem
- Przecież widzę, że coś się dzieje. - nie dawała mi spokoju - Mów mi tu już co się stało.
- Oj mówię, że nic. Pamiętasz ostatnią imprezę?- zaczęłam się zwierzać - Tam był ten Mateusz. Pamiętasz? Wymieniliśmy się numerami. Miałam nadzieję, że zadzwoni ale się nie odezwał. Kurde dziwnie się czuje.
- Zadzwoń do niego- namawiała mnie Wiola
- Nie będę się narzucała. Jakby chciał to by sam zadzwonił- odpowiedziałam jej, choć miałam wielką ochotę to zrobić.
- A jeśli on myśli tak samo jak ty? Przecież wiem, że chcesz zadzwonić. - naciskała nadal
- A nawet jeśli to co? I tak tego nie zrobię!
- Ewka, nie rozumiem cię.
- No i dobrze. Lepiej się ucz i mi już nie przeszkadzaj- zakończyłam rozmowę i wróciłyśmy do przygotowań do najbliższego egzaminu.

Mi się osobiście podoba :)
OdpowiedzUsuńSama piszę jakieś tam opowiadania, ale Twoje są super :D
Dziękuję za komentarz. Jeśli można gdzieś przeczytać twoje opowiadania to chętnie zobaczę.
UsuńFajnie. Mam wrażenie, że była książka o tytule takim jak twojego opowiadania...
OdpowiedzUsuńPS. zapraszam do siebie:
http://bo-nadzieja-zawsze-umiera-ostatnia.blogspot.com/
Na pewno zobaczę :)
Usuń