Translate

niedziela, 19 maja 2013

"Zakochana mimo wszystko" część VII

Rozdział VII

Już chciałam wziąć kota na ręce, a przynajmniej go dotknąć, gdy nagle tuż obok mojej dłoni, przeleciała noga Mateusza trafiając w biedne stworzenie.
- Co ty robisz?! - wykrzyknęłam w furii prawie się na niego rzucając
- Nic.- tym jednym słowem, wypowiedzianym bez żadnych uczuć, zdenerwował mnie już całkowicie.
Odwróciłam się i ruszyłam przed siebie. Nie chciałam na niego patrzeć. Gdyby ten Kot nie uciekł tak szybko prawdopodobnie zabierałabym go już do weterynarza. Cios zadany przez Mateusza musiał być bolesny, bez żadnych skrupułów kopnął zwierzęciem na niemałą odległość.

- O co ci chodzi? To tylko kot. Nie wiadomo jakie choróbsko ze sobą nosi. - próbował się nieskutecznie tłumaczyć
- "Tylko" kot, a może, "aż" kot? Też nie wiem jakie choróbsko ze sobą nosisz, ale rozmawiam z tobą, spotykam się. Co ty sobie wyobrażasz!? - wykrzyczałam na niego i szłam dalej nie zwracając uwagi na to, że nie wiem dokąd.

Mateusz podążał nadal za mną próbując mnie przeprosić, nie przynosiło to jednak żadnego rezultatu. Minęłam jego samochód i szłam dalej.
- Czekaj! Dokąd idziesz?
- Wracam do domu. - odpowiedziałam nawet się nie odwracając
- Ale to jest dość daleko, a poza tym nie wiesz jak to zrobić.
Nie wiem skąd ale miał rację, że nie wiem jak tu przyjechaliśmy. Zatrzymałam się, chwilę pomyślałam i rozważając wszystkie za i przeciw wsiadałam bez słowa do jego samochodu.

Jechaliśmy, a ja całą drogę się nie odezwałam, choć Mateusz cały czas chciał mnie przeprosić. Podjechał pod mój dom, wysiadłam i trzasnęłam drzwiami, nie żegnając się z nim.

Usłyszałam jak odjechał, wchodząc w drzwi, ale pomyślałam, że przecież dopiero stad uciekałam. Postanowiłam pójść do Wiolki. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam, aby dowiedzieć się gdzie jest. Na szczęście była u siebie, więc szybkim krokiem ruszyłam w jej kierunku.

 Stanęłam przed drzwiami wejściowymi, nacisnęłam dzwonek. drzwi otworzyły się szybko, a za nimi stała moja przyjaciółka. Jak zwykle w dobrym stanie, pięknie ubrana, uśmiechnięta. Stałam tak przed nią nic nie mówiąc, nie wiedząc dlaczego w tym momencie dzisiaj już kolejny raz w moich oczach zagościły łzy.
- Co się dzieje. Nie rycz i wchodź do środka. - odezwała się Wiola i gestem ręki pokazał na wnętrze domu.
Nie zastanawiając się weszłam i pewnym krokiem podążałam w stronę dobrze znanego mi miejsca. Siadłam na stojącym po prawej stronie od drzwi fotelu. I nadal płakałam rzewnymi łzami. Wszelkie słowa kierowane przez Wiolkę do mnie, w ogóle nie docierały do mojej świadomości. Po dłuższych próbach i dużej ilości chusteczek była w stanie cokolwiek powiedzieć. Wyjaśniłam jej, że pokłóciłam się z Mateuszem, ze jestem na niego zła, ale to nie jest takie łatwe bo bardzo cierpię.
- Ewka nie przejmuj się, on nie jest tego wart. To zwykły facet, daj spokój. Widocznie na ciebie nie zasłużył. - moja przyjaciółka jak zwykle pocieszałam mnie. Zawsze bardzo lubiła zwalać całą winę na facetów. właśnie wtedy zrozumiałam, że ona wyjeżdża i nie wiem jak sobie poradzę bez niej.
- Ale to nie jest takie łatwe.- zaczęłam znowu płakać
- Właśnie, że jest! Przestań ryczeć, tak nie może być. Wychodzimy. - wydawała mi kolejne rozkazy, co w tym momencie przestało mi przeszkadzać.
- Ale ja nie chcę, zostańmy tutaj - próbowałam się wykręcić
- Nie ma mowy już zbieraj się. Masz 5 minut, żeby się doprowadzić do jakiegoś normalnego stanu i wychodzimy.
Nie miałam po co negocjować, a przede wszystkim nie miałam na to siły. Jak powiedziała, tak po 5 minutach wyszłyśmy.

- To gdzie chcesz iść? Sklepy, kino, a może coś innego? - za wszelką cenę chciała mnie rozweselić, ale byłam w tak złym humorze, że na nic się to zdawało.
- Chodźmy do domu...- byłam tak przybita, ze nie nie miałam ochoty na nic. Teraz zaczęłam żałować, że przyszłam do Wioli. Mogłam siedzieć w pokoju i płakać do poduszki, a teraz wiem, że moja najlepsza przyjaciółka nie da mi już spokoju.
- Nie ma mowy, w takim razie ja wybieram. - chwilę pomyślała - To idziemy do kina.
- Jednak wolę iść na zakupy. - zupełnie nie miałam ochoty na film, a do tego byłam prawie pewna, że Wiolka wybrałaby komedię, której z pewnością nie chciałam teraz oglądać.
- Dobra, masz kasę?
- No nie bardzo.
- Ja właśnie też nie, wiec ja wracam się do domu i zaraz do ciebie dołączam. Tylko bez żadnych numerów, ok?
- A mam inne wyjcie?

Po moich słowach już jej nie było, a ja ruszyłam w stronę mojego domu. Znowu ogarnął mnie potworny smutek, ale starałam się z nim walczyć, bo nie chciałam wybuchnąć płaczem na środku ulicy pełnej ludzi. Szłam powoli w zamyśleniu i Wiolka szybko mnie dogoniła.

-Wiesz zapomniałam ci jeszcze o czymś powiedzieć...


________________________________

Jeszcze raz bardzo przepraszam, ale niestety nie mogłam niczego wcześniej opublikować. :(  Mam nadzieję, że karygodnych błędów tu nie ma, i że choć trochę jest to ciekawe :) Jeśli czytasz, proszę, zostaw komentarz. Nieważne jaki on miałby być, krytyk, pochwała, wszystko będzie mnie motywowało :)

Na następna część tez możecie trochę czekać, gdyż koniec roku. Poprawy ocen i inne zamieszania z tym związane, każdy kto chodzi jeszcze do szkoły, wie o czym mówię :D Ale postaram się zrobić to jak najszybciej. Dziękuję i przepraszam jeszcze raz :)

Pozdrawiam Panna K




2 komentarze:

  1. Znalazłam kilka źle zbudowanych zdań, brakujące przecinki i inne błędy interpunkcyjne, powtórzenia i tym podobne, ale jest tego mniej niż wcześniej. Mówiłam, że z czasem się wyrobisz ;p
    Akcja jak akcja, mogła by być trochę bardziej emocjonująca. Na początku oczekiwałam długaśnej rozmowy o facetach, ale takowa nie nastąpiła, szkoda :c
    Nie wiem czy ty też tak masz, ale ja, jeśli nie umiem napisać dialogu, zastępuję go czymś innym i w efekcie w 1-2 stronicowy teksie są najwyżej dwie czy trzy rozmowy.
    *plotę coś od rzeczy o dialogach. Boże, ale jestem głupia*
    Jest okej, ale mogłoby być lepiej.
    Pozdrawiam, Karo

    OdpowiedzUsuń
  2. Uch cieszę się, że jednak ktoś komentuje:) Dziękuję.
    Za zdania przepraszam, ale tak jakoś czasami nie wiem jak je sklecić :(
    A co do interpunkcji, czytam słownik interpunkcyjny, , więc myślę, że będzie lepiej :) Co do akcji, jestem coraz bliżej dodania wątków, takich, bardziej emocjonujących :) Za rozmowę o facetach przepraszam, ale nawet o czymś takim nie pomyślałam. Może w przyszłości...
    Nie wiem czy to widać, ale często, aż "na siłę" wplatam te dialogi. :/
    Zawsze może być lepiej :)
    P.S. Widzę moja imienniczka :)

    OdpowiedzUsuń